Za głośny motocykl grozi mandat

Motocykle / Warto wiedzieć

Autor: Karolina Kowalska

Liczba odwiedzin: 7987

Do miejskich komend wpływa coraz więcej zgłoszeń od mieszkańców metropolii, wyrwanych ze snu przez ryk motoru. Motocykliści korzystający z dobrodziejstw sezonu, z peryferii miasta przenoszą się do ścisłego centrum, urządzając nocne rajdy głównymi ulicami.



Fot. Andrzej Sidor – Regularnie, co noc, w okolicach godz. 3 wyrywa nas ze snu potworny ryk. Trzymiesięczny synek zaczyna płakać i kolejne godziny snu mamy z głowy – mówi Anna Małek, mieszkanka bloku przy al. Solidarności niedaleko skrzyżowania z al. Jana Pawła II w Warszawie. Choć kilka razy dzwoniła na policję, ma świadomość jałowości takich wezwań. – Zanim moje zgłoszenie zostanie przyjęte, motocyklista będzie już na drodze do Poznania – mówi zrezygnowana.

Nadkomisarz Paweł Mąkol, wiceszef Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Stołecznej Policji, zapewnia, że jego ludzie już od marca walczą z motocyklowymi piratami.

Fot. Janusz Wójtowicz – Pomysłowość niektórych motocyklistów, głównie ludzi młodych, jest ogromna. Zdarza się, że odkręcają tłumik albo manetki, co pozwala wprawić silnik w większe obroty. Wielu z nich nie ma świadomości, że zakłócanie ciszy jest karane. Podobnie jak ingerencja w układ wydechowy – tłumaczy naczelnik. I dodaje, że policjanci ze specjalnej, 30-osobowej sekcji motocyklowej od marca do końca czerwca przeprowadzili 2144 kontrole jednośladów i wystawili 601 mandatów. Zatrzymali też 52 dowody rejestracyjne i ukarali 122 osoby, które nie miały uprawnień do kierowania motocyklem.

Po skargach mieszkańców policjanci częściej też używają sonometrów – urządzeń do pomiaru hałasu. Choć wielu sprawców nocnych pobudek nie udało się ukarać, naczelnik namawia do zgłaszania policji miejsc, w których jeżdżą najczęściej.

– Wyślemy tam patrol, również motocyklowy, a nasze BMW 1200 są w stanie dogonić każdy motocykl w tym mieście – zapewnia nadkom. Mąkol. I zaznacza, że motocykliści, którzy specjalnie odkręcają tłumiki, zapłacą od kilkudziesięciu do kilkuset złotych mandatu i stracą dowód rejestracyjny.

Jednocześnie funkcjonariusze uczulają na brawurową jazdę niedoświadczonych właścicieli jednośladów. – Wciąż mamy do czynienia z przypadkami jazdy na jednym kole, slalomem między samochodami czy przyśpieszaniem do zawrotnych prędkości na 200-metrowych odcinkach. Kierowcy powinni patrzeć w lusterka – ostrzegają.

Komentarze

    • odmienić oblicze motoryzacji- tej motoryzacji
    • Na każdym kroku nie można postawić policjanta z sonometrem, więc należałoby też uwzględniać donosy w postaci filmów robione przez samych pokrzywdzonych. Jest to tym bardziej konieczne, że problem dotyczy nie tylko sytuacji skrajnych o których w artykule ale ma miejsce ciągle gdyż co chwilę jakiś bezmózg również w zwykłych pojazdach "daje po gazie" niekoniecznie będąc do tego zmuszany sytuacją drogową. Rozwiązaniem docelowym jest oczywiście uzupełnienie monitoringu miejskiego o pomiar dzwięku + detekcja położenia każdego pojazdu- ogólnie: karanie za każde szkodliwe oddziaływanie
    • Bebok
    • Sonometr jest nie potrzebny. Jakakolwiek ingerencja w układ wydechowy skutkuje utrata dowodu rejestracyjnego.
    • odmienić oblicze motoryzacji- tej motoryzacji
    • hałas nie jest stanem zerojedynkowym więc poziom restrykcji musi być jego ciągłą funkcją - o ile ma skutecznie zniechęcać do hałasowania w każdej sytuacji. Normy dopuszczeniowe pojazdów okreslają jedynie sytuacje skrajne i mieszcząc się w tych normach też można skutecznie zahałasować miasto zwłaszcza gdy emitentów cała masa.
    • motekosoma
    • Motorem jeżdżę już gdzieś 20 lat. Bardzo lubię gang motocyklowego silnika, ale wszystko z umiarem. Wolny wydech brzmi pięknie najczęściej wyłącznie dla jego właściciela, a to i dlatego że ma korki w uszach. Jak pisałem lubię słuchać pracującego silnika, ale to czym raczą otoczenie puste rury co poniektórych pustych głów to po prostu jazgot! A potem się siedzi przy piwku i narzeka że ludzie nas nie lubią, są złośliwi, dzwonią po policję itd.
    • harnasx
    • Zatrzymany dowód rejestracyjny :) - śmiech na sali - jeszcze mi się nie zdarzyło zeby diagnosta sprawdzał głośność mojego motocykla - nawet nie prosi aby uruchomić silnik - podejrzewam że tak jest w 95% a te 5 % każe sobie uruchomić silnik i na słuch dopuszcza do ruchu :(
    • motoniunia
    • Ja pier****!!!! Znów to samo.. To, że moto ma głośny wydech nie oznacza, że jego właściciel jest piratem!! Kolejny artykuł napisany z dupy!!
    • polo50
    • Rysiek niestety nie masz racji!!! Jeżdżę, mam akcesoryjny wydech, nie jestem piratem, nie szaleję ale tak jestem postrzegany. Motorem jeżdżę od kilkudziesięciu lat, zaczynałem zanim zaliczyliśmy bum motocyklowy w naszym kraju. Postrzeganie to jedno, a hałas to drugie. Nie jedna kosiarka do trawy jest głośniejsza!!! a jakoś chłopaki na swoim BMW 1200 ich nie ganiają:-))) Z mojego punktu widzenia a raczej słyszenia problem jest w tzw. armaturze - chłopaki jak jadą na swoich chromach to mis ie obiad wraca z wibracji. Armaturo litości!!!
    • odmienić oblicze motoryzacji- tej motoryzacji
    • ale gdzie tu sprzeczność ? pisałem wyraźnie: pomiar hałasu i od tego, ewentualnie, opłaty- również na kosiarki i każde urządzenie zakłócajace spokój publiczny.
    • danymoto
    • Proponuje by artykuły o motocyklach pisała osoba która cokolwiek o nich wie!!!! Czy Pani Autor, Karolina Kowalska wie do czego służy tłumik i manetki?? Cytuję "Zdarza się, że odkręcają tłumik albo manetki, co pozwala wprawić silnik w większe obroty". CO TO MA BYĆ? Proszę by Pani redaktor dokształciła się nieco aby nie pisać artykułów z babolami.
    • polo50
    • dobre, dobre popieram!!!
    • endriu30i
    • W pełni popieram wypowiedź danymoto. Czy pani Karolina w ogóle wie co to jest manetka :D Co do samego problemu głośnych motocykli. Praca silników wielu różnych modeli motocykli bardzo się różni w zależności od charakterystyki ich pracy. Motocykl musi być słyszalny aby był motocyklem a nie skuterem czy suszarką do włosów. To, że usłyszymy motocykl ze znacznej odległości to tylko plus poprawiający bezpieczeństwo. Oczywiście zdarzają się "szaleni" motocykliści, którzy ze wszystkich sił starają się zwrócić na siebie uwagę np. wybebeszając tłumik. Tego nie popieram.

Dodaj komentarz