Wszystko
o samochodach

Samochody / Testy

Islandia. SUV-em Volkswagena po bezdrożach

Data publikacji: Autor: Michał Kij

Każdy SUV ma zapas. Wszystkiego. Mocy, miejsca, prześwitu. Wygląd też ma „zapaśniczy”. Dlatego jak mało który samochód nadaje się na wyprawę do miejsc, których turyści jeszcze nie zadeptali. Na przykład na Islandię. 

Fot. Michał Kij „Parasol noś i przy pogodzie”, mawiała moja babcia. Nabieram podejrzeń, że ukrywała przed nami islandzki epizod ze swojego życia.

Każdy SUV ma zapas. Wszystkiego. Mocy, miejsca, prześwitu. Wygląd też ma „zapaśniczy”. Dlatego jak mało który samochód nadaje się na wyprawę do miejsc, których turyści jeszcze nie zadeptali. Na przykład na Islandię.

Każdy SUV ma zapas. Wszystkiego. Mocy, miejsca, prześwitu. Wygląd też ma „zapaśniczy”. Dlatego jak mało który samochód nadaje się na wyprawę do miejsc, których turyści jeszcze nie zadeptali. Na przykład na Islandię. 

Fot. Michał KijNim przestanie być piękna

Volkswagen ma dużą gamę SUV-ów, a i tak chce ją powiększyć, bo idą jak sztormiaki w Raufarhöfn. Wkrótce do T-Roca, Tiguana, 7-osobowego Tiguana Allspace i Touarega dołączy T-Cross, któremu płyty podłogowej użyczył Polo. Nie liczy się rozmiar, ale charakter. Nikt już nie kocha sedanów i hatchbacków.

Na Islandii SUV ma jedną, podstawową zaletę: przez duże drzwi można szybko schować się przed wiatrem i deszczem. „Jeśli nie podoba ci się pogoda, nie martw się. Za 15 minut się zmieni”, mawiają miejscowi. I naprawdę tak jest, chyba że pogoda się ustali i leje i wieje nieprzerwanie. Na szczęście zdarzył się wybryk natury i nad „naszymi” Volkswagenami przez kilka dni świeciło słońce. Krótkotrwałe, rzęsiste deszcze zjawiały się tak, jak przystało na atrakcję turystyczną. Ekscytowały, nie zadręczały.

W niektórych SUV-ach można doszukać się topornych pozostałości z terenówek. Volkswageny do nich nie należą. Działanie układu napędowego, kierowniczego i hamulców, a także wykończenie wnętrza umieszcza je na poziomie typowych, dobrych aut osobowych. Stylizacja jest atrakcyjna, a na tle przeciętnych samochodów, jakimi jeżdżą Islandczycy – wręcz subtelna i elegancka. Są komfortowe, w niektórych wersjach wyposażenia przytulne. Można się schować, gdy „piękna i okrutna natura” staje się bardziej okrutna niż piękna.

Każdy SUV ma zapas. Wszystkiego. Mocy, miejsca, prześwitu. Wygląd też ma „zapaśniczy”. Dlatego jak mało który samochód nadaje się na wyprawę do miejsc, których turyści jeszcze nie zadeptali. Na przykład na Islandię. 

Fot. Michał KijTorsen, Haldex, a głównie V6

W związku z ogólną ogładą Volkswagenów, rodzi się podejrzenie, że ich zaciekłość w terenie pozostawia nieco do życzenia. Touareg we wszystkich wersjach ma napęd 4Motion Active Control z międzyosiowym mechanizmem różnicowym typu Torsen i automatyczną, 8-biegową skrzynkę. Dzięki elektronicznemu sterowaniu układ napędowy może pracować w kilku trybach i dostosować się do jazdy m.in. po śliskiej nawierzchni czy w grząskim terenie. Jest też tryb sportowy. Opcjonalne zawieszenie pneumatyczne służy dodatkową pomocą i umożliwia podwyższenie lub zmniejszenie prześwitu. Trzylitrowe silniki (benzynowy i Diesla) zapewniają osiągi przerastające potrzeby jazdy terenowej i co najmniej wystarczające na autostradzie.

Zobacz także: Używana Honda Jazz. Wady, zalety, usterki

Podstawowe wersje Tiguana i T-Roca mają napędzaną tylko przednią oś. Jednak w połączeniu z mocniejszymi silnikami występuje napęd 4Motion Active Control z elektronicznie sterowanym sprzęgłem wielopłytkowym Haldex V, spełniającym analogiczną funkcję, co Torsen w Touaregu. W obu modelach łączona jest z nim ręczna skrzynka 6-biegowa lub zautomatyzowana, dwusprzęgłowa DSG o 6 lub 7 przełożeniach. Rezultat jest podobny, jak w Touaregu. Kierowca może wybrać tryb pracy układu napędowego i pozostawić sterowanie nim elektronice. Silniki odmian z napędem obu osi o mocy 150 i 190 KM w T-Rocu oraz 150, 180 i 220 KM w Tiguanie gwarantują bardzo dobre osiągi. Niemniej ważący od 300 do 700 kg więcej Touareg z widlastymi „szóstkami” (od jesieni 2018 również z 4-litrowym dieslem V8 o mocy 421 KM) pozostawia lepsze wrażenie. Od razu stawia na nogi.

Wiedzą swoje

Każdy SUV ma zapas. Wszystkiego. Mocy, miejsca, prześwitu. Wygląd też ma „zapaśniczy”. Dlatego jak mało który samochód nadaje się na wyprawę do miejsc, których turyści jeszcze nie zadeptali. Na przykład na Islandię. 

Fot. Michał KijNa Islandii częściej spotyka się drogi szutrowe niż dwujezdniowe. Mimo, że nie brakuje wertepów, na których Hummer rozpadłby się na części do Łady Nivy, do większości wstęp jest wzbroniony.
W tej sytuacji SUV wystarcza. Dobrze znosi kurz, błoto i kamienie. T-Roca i Tiguana przeciętny kierowca może prowadzić po szutrze szybko, Touarega – nierozważnie szybko. Moment obrotowy jest płynnie przekierowywany do osi, która w danej chwili ma lepszą przyczepność. Kierowca ma do roboty tylko tyle, co w zwykłym samochodzie. Brud, jaki zostaje po takim przejeździe jest jak dwudniowy zarost. Volkswagen paruje testosteronem.

Islandia jest trzy razy mniejsza od Polski i mieszka tu tylu ludzi, co w Bydgoszczy. Tłoczno nie jest, zwłaszcza, że większość i tak rezyduje w Reykjaviku i okolicach, na południowo-zachodnim krańcu wyspy. Szacuje się, że w kraju jest co najmniej 10 tysięcy Polaków. Przyciągają ich wysokie zarobki. Niestety, idą za nimi adekwatne koszty utrzymania, dlatego turystów znad Wisły jest mało.

Zobacz także: Seat Ibiza 1.0 TSI w naszym teście

Turystyka to nowy pomysł Islandczyków na Islandię. Wcześniej żyli głównie z rybołówstwa i zdewastowali część wątłych, użytecznych gruntów wyspy hodowlą owiec i bydła. Drzewa są tu rzadkością. Kontrowersje budzi praktykowany nadal połów wielorybów. Za to w ostatnich latach kraj stawia na nowoczesne technologie i jest stawiany za wzór w produkcji energii odnawialnej. Sprzyjają temu warunki naturalne. Wykorzystuje się tu energię geotermalną oraz elektrownie wodne. Islandczycy po prostu wiedzą swoje. W każdej dziedzinie.

Niezależność we wszystkich postaciach przypisuje się posiadaczom SUV-ów. Nawet jeśli przeważnie krążą między przedpokojem, przedszkolem i pracą. Konstruktorzy Volkswagena niemal zawsze mają nastawienie praktyczne i nie zrezygnowali z niego w przypadku SUV-ów. Stąd obszerne bagażniki z uchwytami do umocowania przewożonych rzeczy oraz udogodnienia takie, jak elektrycznie zamykana klapa, z funkcją „jeszcze chwilę”, opóźniającą jej opadnięcie. Nadmiar mocy w silnikach przydaje się przy holowaniu przyczepy. Spore możliwości daje w tym względzie już „mały” T-Roc. Ze 150-konnym dieslem i napędem 4Motion może holować przyczepę o masie 1900 kg. Tiguan w czołowych wersjach pociągnie przyczepą o masie 2500 kg, a Touareg – 3500 kg.

Każdy SUV ma zapas. Wszystkiego. Mocy, miejsca, prześwitu. Wygląd też ma „zapaśniczy”. Dlatego jak mało który samochód nadaje się na wyprawę do miejsc, których turyści jeszcze nie zadeptali. Na przykład na Islandię. 

Fot. Michał KijJustin wypromował

Wodospady Skógafoss i Gullfoss, lodowiec Sólheimajökull, czarna plaża, dolina Haukadalur przypominająca miniaturowe Yellowstone czy park narodowy Þingvellir, gdzie stykają się płyty tektoniczne północnoamerykańska i eurazjatycka i w niezwykłej scenerii odbywały się od 930 r. obrady islandzkiego parlamentu, to tylko kilka miejsc wartych obejrzenia na Islandii. Młodsi na pewną będą ciągnąć do wraku amerykańskiego DC-3, który rozbił się w 1973 r. i spoczywa na pustkowiu Sólheimasandur. Nie dość, że wygląda niesamowicie, to przejechał się po nim na desce Justin Bieber w teledysku do piosenki „I'll Show You”. Cały teledysk został zresztą nakręcony na Islandii. Trwa niespełna trzy i pół minuty i tyle wystarcza, aby Islandią się „zarazić”.
Duże wrażenie robi spotkanie nieokiełznanej przyrody ze sterylną techniką Volkswagena. To dwa światy: jeden, w którym człowiek zrobił wszystko i drugi, w którym poza włożeniem kaptura, może niewiele. Samochód staje się kapsułą podróżnika i azylem. Prowadzi go za pomocą nawigacji do miejsc, gdzie trzeba wysiąść i posłuchać wiatru, chrzęszczenia kamienia pod butami i dotknąć wilgotnego chłodu skał. Potem się wraca i znów jest jak w galerii handlowej: ciepło i kolorowo. Imponujący jest zwłaszcza ekran opcjonalnego systemu multimedialnego w Touaregu, połączonego z cyfrowymi wskaźnikami. Nocą pomaga Night Vision, pierwszy montowany w Volkswagenie.

Popularność SUV-ów można wyjaśnić modą lub instynktowną chęcią zapewnienia sobie bezpieczeństwa. Dopiero dolegliwe kaprysy pogody albo długa czy pokiereszowana droga ujawniają zalety samochodu, o których zwykle się nie myśli. W końcu jeżdżąc tylko na krótkich odcinkach i raz czy dwa razy w roku na urlop, z wieloma mankamentami można „się przemęczyć”. Tymczasem w SUV-ie przemęczać się nie trzeba, a odkąd są systemy automatycznego parkowania – znikł ostatni argument, aby nie używać takich aut w mieście. Volkswagen wszczepił swoim SUV-om to, co innym swoim samochodom. Do niczego nie trzeba się przyzwyczajać. Kierowca od razu jest u siebie i ma się znakomicie. Nawet na Islandii – w przeciwieństwie do niedźwiedzi polarnych, które przypływają tu na lodowych krach.

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Gratka.pl

Zobacz także

Tagi:

Brak komentarzy - napisz pierwszy

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości