Wszystko
o samochodach

Wiadomości / Raporty

Kto i czym monitoruje polskie drogi?

Data publikacji: Autor: Marcin Lewandowski

Fot. Archiwum Kiedyś sytuacja była prosta. Kierowca nieprzestrzegający ściśle przepisów musiał obawiać się czających się po krzakach i na przystankach funkcjonariuszy korzystających z ręcznych radarów, tzw. suszarek. W XXI wieku coraz częściej policjanci wyręczani są przez urządzenia monitorujące i w razie konieczności rejestrujące wykroczenie drogowe.

Fot. Archiwum Główna Inspekcja Transportu Drogowego

Obecnie wszystkie stacjonarne urządzenia rejestrujące znajdują się w gestii Głównej Inspekcji Transportu Drogowego (GITD) powołanej do życia w 2001 roku. Do jej zadań należy nadzór nad urządzeniami oraz wystawianie mandatów za przekroczenia dopuszczalnej prędkości oraz za przejazd na czerwonym świetle. To oczywiście jedynie część zadań jakie postawiono przed GITD, ale najbardziej dotykający kierowców samochodów osobowych.

Z dniem 1 stycznia 2016 roku straże miejskie i gminne straciły prawo do używania urządzeń rejestrujących, tak stacjonarnych, jak i przenośnych. Kierowcy spodziewali się, że urządzenia do nich należące przejmie GITD, co byłoby logiczne. Jednak po pierwsze ustawa nie przewidziała takiej możliwości, po drugie Główny Inspektor Transportu Drogowego nie dysponuje środkami pieniężnymi potrzebnymi na ten cel. Okazuje się bowiem, że urządzenia GITD działają w zintegrowanym systemie CANARD, zaś urządzenia którymi dysponowały straże miejskie i gminne nie są z nim zgodne. Aby GITD mogło ich używać, musiałoby je najpierw dostosować do swojego systemu. A na to nie przewidziano środków w budżecie GITD. Tak więc w najbliższej przyszłości nie należy spodziewać się powrotu urządzeń używanych do niedawna przez strażników miejskich i gminnych na drogi. Niezakończonymi wykroczeniami zarejestrowanymi przez strażników zajmują się obecnie funkcjonariusze policji.

W gestii GITD pozostaje obecnie ponad 400 urządzeń rejestrujących działających na terenie całego kraju. Są to urządzenia stacjonarne rejestrujące przekroczenia prędkości, w tym urządzenia do odcinkowego pomiaru prędkości, oraz urządzenia rejestrujące wjazd na skrzyżowanie na czerwonym świetle.

W przeciwieństwie do straży miejskich, czy gminnych, które ustawiały swoje urządzenia w niewidocznych miejscach nie mających nic wspólnego z poprawą bezpieczeństwa, a często ustawianych niezgodnie z przepisami i wytycznymi, urządzenia GITD mają na celu przede wszystkim poprawę bezpieczeństwa na drogach. Dlatego przed ustawieniem kolejnego masztu, czy przed podjęciem decyzji o objęciu kolejnego odcinka drogi pomiarem, przeprowadzana jest analiza bezpieczeństwa w sąsiedztwie planowanego urządzenia. Pozytywną opinię musi też wyrazić policja.

Fotoradary stacjonarne

Wszystkie urządzenia rejestrujące przekroczenia prędkości na polskich drogach muszą być odpowiednio oznakowane. Poprzedza je znak D-51 mówiący o pomiarze prędkości, za którym po kilkuset metrach może nastąpić kontrola. Same maszty, w których montowane są urządzenia muszą mieć żółtą barwę, by były widoczne z daleka. Kierunek wykonywania zdjęć jest dowolny i zależy tylko od możliwości masztu, jeśli więc jego konstrukcja na to pozwala, może on robić zdjęcia tyłu pojazdu.

W chwili obecnej prędkość minimalna rejestrowana przez urządzenia jest zawsze wyższa od dopuszczalnej. Tolerancja zależy od urządzenia i tego gdzie zostało zainstalowane, ale zawsze wynosi co najmniej 10 km/h. W praktyce oznacza to, że przekroczenie dopuszczalnej prędkości o te 10 km/h nie jest w ogóle rejestrowane.

Znacznie gorzej dla kierowcy wygląda sytuacja w przypadku wjechania na skrzyżowanie na czerwonym świetle. Urządzenia takie nie zawsze są oznakowane, przez co kierowcy nie wiedzą nawet o ich istnieniu. Kłóci się to z ogólną zasadą, że kierowca powinien być informowany o zagrożeniu, z powodu którego postawiono dane urządzenie.

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Gratka.pl

Zobacz także

Tagi:

Komentarze

  • crart34t5234 (gość)

    Polskie drogi w pełni monitoruje firma w zasadzie prywatna: Instytut Budowy Dróg i Mostów systemem ISKIP. Rejestruje tysiącami kamer przydrożnych każdy pojazd, jego markę, kolor, pełny numer rejestracyjny, ZDJĘCIE KIEROWCY itp. Dane te sobie zbiera i nikt nie wie co z nimi robi, bo niby jako projekt badawczy (od lat) ze swojej bazy się nie rozlicza. Projekt niby miał służyć badaniu natężenia ruchu, ale nawet strona domowa systemu jasno mówi, że to system do śledzenia i wyszukiwania tych, których chce wyszukac administrator systemu. I mimo, że sady w Polsce uznają zdjęcia z numerami rejestracyjnymi za dane osobowe, Instytut ma to gdzieś, pozostając pod niewidzialną ochroną.

Dodaj komentarz

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości