Wszystko
o samochodach

Porady / Samochód zimą

Rozładowany akumulator? Jak użyć kabli rozruchowych? Pomoże też straż miejska (video)

Data publikacji: Autor: Mariusz Michalak / TVN24/x-news

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Tomasz Czachorowski Zima jeszcze nie odpuszcza kierowcom i… akumulatorom. Jeśli samochód nie odpala i w pobliżu brakuje osoby chętnej do zajęcia się tym problemem, pomóc może straż miejska.

Rozładowany akumulator. Pomoże straż miejska

Straż miejska w Świętochłowicach jak co roku oferuje pomoc kierowcom, którzy mają problemy z odpaleniem samochodów z powodu mrozów.

Jak tłumaczy Bogdan Bednarek, komendant straży miejskiej w Świętochłowicach, funkcjonariusze dysponują aparatem rozruchowym, który doraźnie zastąpi rozładowany akumulator. Wystarczy zadzwonić na numer 986. Podobna usługa oferowana jest także w Bielsku-Białej i w innych miastach.

Wezwanie strażników to ostateczność. Dysponując kablami rozruchowymi i drugim pojazdem, można spróbować uruchomić auto na tzw. pożyczkę.

Jak uruchomić auto za pomocą kabli rozruchowych?

Uruchamianie samochodu na tzw. pożyczkę, czyli przez kable rozruchowe, to najpopularniejszy, awaryjny i szybki sposób reanimacji rozładowanego akumulatora. Wystarczy poprosić innego kierowcę o pomoc. Podłączenie kabli nie jest trudne: ustawiamy samochody przodem do siebie, upewniając się, że się nie stykają (mogłoby powstać zwarcie). Wyłączamy wszystkie urządzenia w naszym samochodzie, otwieramy maski, a następnie łączymy kablami nasz akumulator z sąsiednim akumulatorem.

Najpierw podłączamy bieguny dodatnie (czerwonym kablem), a następnie czarnym kablem lub rzadziej niebieskim – nasz biegun ujemny z biegunem ujemnym drugiego auta (lepiej jednak połączyć ten kabel do tzw. masy, czyli do metalowej części swojego auta). Następnie uruchamiamy sprawne auto – dobrze jest na początku dodać nieco więcej gazu, aby podwyższyć obroty silnika, a tym samym przesłać więcej prądu do naszego samochodu. Po 2-3 minutach próbujemy uruchomić nasz samochód. Jeśli się udało, nie gasimy go, tylko odłączamy kable w odwrotnej kolejności (najpierw ujemne, potem dodatnie), zamykamy maskę i odjeżdżamy. Musimy jednak pamiętać, że takie awaryjne ładowanie dostarcza naszemu akumulatorowi jedynie prąd potrzebny do uruchomienia silnika, zatem jeśli mamy do przejechania niewielką odległość, samochód może ponownie nie odpalić, gdyż akumulator nie zdąży się naładować w czasie jazdy.

Proste ładowanie

Po uruchomieniu silnika przez kable rozruchowe nie mamy gwarancji, że akumulator się naładował, dlatego po powrocie do domu warto podjąć dalsze kroki zaradcze. Działanie samodzielne zakłada kontrolę napięcia akumulatora przy pomocy woltomierza i w przypadku wyniku wskazującego na niedoładowanie, użycie prostownika.

Każda czynność przy akumulatorze wymaga ostrożności, choćby z tego powodu, że akumulator (nawet rozładowany) jest pod napięciem i zawiera w sobie niebezpieczne, żrące substancje (elektrolit). Podczas ładowania może wytwarzać się wodór, dlatego nigdy nie robimy tego w pobliżu źródeł ognia (wodór z powietrzem tworzy mieszankę wybuchową), a zawsze w dobrze wentylowanym pomieszczeniu.

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Zobacz także

Tagi:

Komentarze

  • Andrzej (gość)

    Bardzo pomocny artykuł dziękuję bardzo

  • Swoj (gość)

    Lepiej przed zimą wywalić go dolac elektrolitu doladiwac

Dodaj komentarz

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości