Wszystko
o samochodach

Porady / Eksploatacja

Samochód przed zimą

Data publikacji: Autor: Aureliusz Mikos

Przed nami niskie temperatury, być może pierwsze przymrozki. Jak powinniśmy przygotować samochód do zimy?

Przed nami niskie temperatury, być może pierwsze przymrozki. Jak powinniśmy przygotować samochód do zimy?


Trzeba zwrócić uwagę na olej silnikowy i przekładniowy. Olej silnikowy, w zależności od marki i modelu należy zmieniać stosownie do zaleceń instrukcji. Wielu producentów wydłuża obecnie przebieg nawet do 30 tys. km, do kolejnej zmiany oleju. Jeżeli nie stosuje się oleju wielosezonowego, to najwyższy czas zmienić go przed zimą.

 

Następna sprawa to płyn chłodzący. Bardzo ważne jest sprawdzenie, czy ciecz chłodząca zapewnia dostateczne zabezpieczenie przed zamarznięciem i wrzeniem w chłodnicy. Prawidłowe stężenie cieczy zapewnia również jej prawidłową lepkość i własności związane z przekazywaniem ciepła. Niektórzy kierowcy, zwłaszcza używanych pojazdów, latem dolewają w razie ubytku płynu chłodzącego wodę. W takiej sytuacji należy bezwzględnie wymienić cały płyn, w przypadku mrozu woda zniszczy silnik.


Nie można zapomnieć o płynie do spryskiwaczy. Już właśnie teraz przed mrozami, należy płyn letni zmienić na zimowy i nie warto oszczędzać. Najlepiej, jeśli temperatura zamarzania wynosi przynajmniej -20 st.C. Jeśli tego nie zrobimy, przy mrozie i chlapie na jezdni pozbawiamy się widoczności i ryzykujemy przykre zdarzenie drogowe.

 

Płyn hamulcowy powinien być wymieniany w samochodzie co 2 lata. Płyn ten pochłania kropelki wody i ma tendencję do rozwadniania się. Powoduje to utratę jego właściwości, które między innymi polegają na obniżeniu temperatury wrzenia. Dla płynu nowego wynosi ona od 240 do 260 st. C natomiast po 2-3 latach użytkowania osiąga poziom 120-150 st. C. Tymczasem 120 st. C to niewiele więcej niż temperatura wrzenia wody. W ruchu miejskim, przy częstym używaniu hamulców  może wystąpić zjawisko zagotowania się płynu hamulcowego, które spowoduje powstawanie pęcherzy pary i niesprawność pedału hamulca. Objaw jest wtedy taki sam jak przy zapowietrzeniu hamulca. Jest to zjawisko bardzo niebezpieczne.

 

I wreszcie kolejna sprawa to  elektrolit w akumulatorze. Tego się wiekiem nie określa. Ważna jest gęstość elektrolitu. Najlepiej, gdy wynosi od 1.25 g/cm3, ale dopuszcza się od 1,20 g/cm3. Gęstość elektrolitu można sprawdzić w serwisie, albo używając dostępnego w niektórych sklepach przyrządu. Opony zimowe to sprawa oczywista.

 

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Gratka.pl

Zobacz także

Tagi:

Komentarze

  • volsmagel

    Jo! ten facio wie cos o samochodach! volksmagel

  • harnasx

    Ten facio nie wie NIC o samochodzach - przepraszam pisze jakby NIC o nich nie wiedział!! Przykłady: "Niektórzy kierowcy, zwłaszcza używanych pojazdów, latem dolewają w razie ubytku płynu chłodzącego wodę." - o ile przyczyną ubytku nie jest wyciek to TAK należy robić! "I wreszcie kolejna sprawa to elektrolit" - i co jak gęstość będzie inna?! Poza tym w 80% wsółczesnych akumulatorów niema możliwosci sprawdzena nawet poziomu elektrolitu. Może lepiej sprawdzić napięcie ładowania oraz spadek napięcia podczas rozruchu - to nam pomoże zabobiec ewentualnym kłopotom.

  • harnasx

    Prosiłbym o podanie przykładu oleju JEDNO SEZONOWEGO "Jeżeli nie stosuje się oleju wielosezonowego, to najwyższy czas zmienić go przed zimą." - może nie jestem na bieżąco - czegoś się dowiem. "Opony zimowe to sprawa oczywista." - to jest dopiero problem! może autor zapozna się z badaniami oraz specyfiką "naszej" zimy i wyjaśni na czym polega ta oczywistość!

  • aureliusz (gość)

    Od autora: Jeżeli do płynu chłodzącego ktoś dolewa wodę, podczas mrozu może się zdarzyć, że rozsadzony zostanie blok silnika i głowica. Niejeden "oszczędny" kierowca się o tym przekonał. Remont kapitalny silnika gwarantowany. Co do akumulatora, oczywiście można nie sprawdzać jego stanu i czekać aż padnie w najmniej oczekiwanym momencie, a potem po prostu kupić nowy. Opony zimowe to jest sprawa oczywista, a specyfika naszej zimy ma do tego dużo, bo często jezdnia jest śliska, mamy też często mróz. Olej silnikowy np. od -5C do +50C należy na zimę zmienić. serdecznie pozdrawiam

  • harnasx

    Z całym szacunkiem dla Aureliusza ale odpowiedź pogłębiła tylko przekonanie o Twojej niewiedzy!! Naturalnym jest że płynu chłodzącego ubywa, bo odparowuje - i uzupełniamy ubytki właśnie wodą destylowaną - stężenie płynu a tym samym jego mrozoodporność się nie zmienia (chyba ze przyczyną ubytku jest wyciek) Oczywiście można wspomnieć że istnieje możliwość sprawdzenia temperatury zamarzania naszego płynu chłodzącego - trwa to 10sekund! ale tego autor nie robi. Dobrze jest sprawdzać stan akumulatora - a jeszcze lepiej układu akumulator, rozrusznik, alternator! ale NIE w sposób opisany przezA

  • harnasx

    moze autor uzupełni informacje jak to się robi?! "Olej silnikowy np. od -5C do +50C należy na zimę zmienić."- co to znaczy??? znamy chociaż podstawy oznaczeń olejów!! moze warto napisac jakie oznaczenie oleju i podac chociaz jeden przykład oleju ktory trzeba wymieniac na zimę. " specyfika naszej zimy ma do tego dużo, bo często jezdnia jest śliska, mamy też często mróz" - nie chce Cię obrazić ale wnioskuje że średniej szkoły jeszcze nie skończyłeś- opony zimowe to sprawa oczywista ale dla PRODUCENTÓW opon - to temat na osobny artykół - mam nadzieje ze kiedys go napiszesz. pozdrawiam

  • aureliusz (gość)

    od autora do harnasx: zachęcam gorąco do dyskusji merytorycznej. Jeśli uważasz, że w tekście są informacje nieprawdziwe, proszę podać argumenty. Jestem wtedy gotów podjąć dyskusję, pyskówka nie nie jest dobrym rozwiązaniem. Czy możesz się przedstawić, kilka liter nicka nic nie znaczy, ja przedstawiam się z imienia i nazwiska. To tylko dobry obyczaj, skoro już rozmawiamy. serdecznie pozdrawiam Edytowany przez moderatora 2006-11-17 21:43

  • Jarecki

    Autor artykułu pisze "Niektórzy kierowcy, zwłaszcza używanych pojazdów, latem dolewają w razie ubytku płynu chłodzącego wodę.W takiej sytuacji należy bezwzględnie wymienić cały płyn..."-autor ma rację.W ukł.chłodzenia panuje nadciśnienie-dzięki temu temp. wrzenia cieczy wzrasta do ok 110st.C (niekture auta niestety wyposażone są tylko w kontrolkę przegrzania ukł. chł., która zapala się gdy chłodziwo osiągnie 115st.C),a sam ukłd ma tak skonstruowany zawór wlewu w zbiorniku wyrównawczym,że przy lekim przegrzaniu silnika układ pracuje w obiegu zamkniętym i nie ma możliwości(c.d.w następnym wątku)

  • Jarecki

    ...(c.d.z poprz. wątku-uwaga do admina-600znaków to trochę mało)odparowania z niego cieczy.Pisząc obieg zamknięty mam na myśli w tym przypadku brak kontaktu ukł.chł. z ciśnieneim atmosferycznym panującym na zewnątrz auta. Tak więc ciecz odparowując z chłodnicy przy lekim przegrzaniu skrapla się w zbiorn.wyrównaw. Dopiero wzrost powyżej ok.110st.C powoduje otwarcie zaworu "zewnętrznego" korka wlewu w zbiorn.wyrówn. i dopiero wtedy ciecz może odparować na zewnątrz.Tak więc jeżeli ktoś nie przegrzał silnika a ma ubytki to prawdopodobnie ma niesprawny okrek wlewu zbiorn. wyrównawczego lub ...

  • Jarecki

    ...ma mikroubytki cieczy na złączach,które bardzo trudno zlokalizować (w komorze silnika jest b.wysoka temp. i wszelkie ubytki na złączch są niewidoczne-szybko odparowują i ich nie widać-na zimnym silniku układ wydaje się szczelny.(Inna możliwość to ubytki cieczy przez nieszczelną uszczelkę głowicy, pękniętą głowicę lub blok silnika.).Co do opon zimowych-kiedyś też uważałem to za zbytek,ale odkąd spróbowałem (ok.10lat wstecz) to uważam, że jak ktoś raz spróbuje jazdy na zimówkach to zimą letnich opon już nie założy-ale każdy musi się sam przekonać-dla mnie jest to kwestia bez dyskusji.

  • Jarecki

    Co do akumulatorów to gęstość elektrolitu całkowicie sprawnego i dobrego aku. powinna wynosić 1,28g/cm3 a im wartość ta jest niższa to oznacza niższy stopiń jego naładowania.W kwestii aku. bezobsugowych-owszem istnieją takie-np. aku.żelowe (ostatnio widziałem taki w Chrysler PT Cruser) a reszta w większości (poza nielicznymi modelami) to tak naprawdę aku. wymagające obsługi a nazywanie ich przez producentów bezobsługowymi to tylko chwyt reklamowy. Owszem z akumulatorów wytwarzanych obecnie woda z elektrolitu odparowuje w mniejszych ilościach niż dawniej ale nie są one całkowicie bezobsługowe.

  • harnasx

    Jarecki wyrazy szacunku za twoje posty! Co do uzupełniania płynu po wycieku pisze o tym od początku - nie ma dyskusji, co do odparowania - to żaden układ chłodzenia (ja takiego nie znam) nie jest szczelnie zamkniety, najczęściej zbiornik wyrównawczy posiada połączenie z otoczeniem (minimalny otworek np w korku) poprzez co własnie uzyskujemy możliwość "zassania płynu" ze zbiorniczka do układu chłodnica-silnik ...Moim zdaniem to powinniśmy kontrolować mrozoodporność płynu i w razie potrzeby wymieniać lub dolewać koncentratu (tez tak mozna w wydaniu economicznym- uwaga na zgodnosc rodzajów)

  • Jarecki

    Harnasx-po osiągnięciu temp. roboczej /80-90st.C/ w ukł.chłodzenia panuje nadciśnienie i dlatego nie wolno wtedy odkręcać korka zbiornika wyrównawczego (kiedyś byłem zmuszony to zrobić-odkręciłem przez szmatę-korek wyrwało z ręki-poleciał w górę a za nim wyleciał gejzer wody (jechałem zestawem-załadowana ciężarówka z przyczepą pod górę i nie mogłem się zatrzymać-chłodziwo prawie się zagotowało)-tak więc minimalny otworek jest w korku wlewu zb.wyrównawczego ale wraz ze wzrostem temp. zostaje on "odcięty" bo w przeciwnym razie wyrównywałby on ciśnienie w układzie-a panuje w nim nadciśnienie.

  • Jarecki

    Korek zbiornika wyrównawczego ma taką konstrukcję, że dopiero wzrost temp. powyżej ok.110st.C a tym samym wzrost ciśnienia w układzie powoduje otwarcie zaworu "zewnętrznego" korka wlewu w zbiorn.wyrówn. i dopiero wtedy ciecz może odparować na zewnątrz i następuje redukcja nadciśnienia układu chłodzenia. Z dolewaniem koncentratu-ostrożnie kiedyś w "Motorze" był artykuł o mrozoodporności różnych płynów i okazało się, że w przypadku koncentratów wyższe ich stężenie np.30% wody i 70% koncentratu powoduje /UWAGA!/ gorszą mrozoodporność niż 50% do 50% -należy zawsze przestrzegać zaleceń producenta.

  • Jarecki

    Jeżeli producent koncentratu przewiduje jego największą mrozoodporność przy stężeniu 50% wody do 50% koncentratu to należy tego ściśle przestrzegać żeby nie "przedobrzyć" bo efekt może być odwrotny od zamierzonego. Poprzez dolewki koncentratu można również zachwiać tę proporcję. Ja nie używam koncentratów tylko gotowych płynów i wymieniam co 3-lata. Teraz chyba zminię na GLIXOL bo naczytałem się w necie dożo pozytywnych opinii o nim. A może ktoś ma jakieś doświadczenia w kwestii płynu chłodzącego. Jakich używacie i który waszym zdaniem wart jest polecenia ?

  • harnasx

    Jarecki - z tą mrozoodpornością (50-50)jesteś w błędzie, koncentrat (sprzedawany u PL) ma mrozoodporność załóżmy -60C i jeżeli wymieszamy go z wodą 50 na 50% to tworzymy roztwór o mrozoodporniści około -30C a jezeli damy 40%wody to mrozoodpornosc wzrośnie - i nie możemy tu "przedobrzyć" oczywiście nie ma po co jeździć na samym koncentracie ale jest to możliwe i pomijac gęstość nieszkodliwe. Cały czas nasuwa mi się przypuszczenie ze piszesz o korku chłodnicy a nie zbiornika wyrównawczego -ale kończe ten temat, z mojego doświadczenia wynika iż woda z płynu pomimo wszystko odparowuje.

  • harnasx

    do autora i jarecki Merytorycznie: Co nam konkretnie da sprawdzenie gęstości elektrolitu w akumulatorze - bo ja twierdze ze nic dla użytkownika wartościowego! a wymiana akumulatora po stwierdzeniu ze gęstość elektrolitu jest mniejsza niż 1,28g/cm3 to czyste szaleństwo! dlaczego? gęstość rózni sie w zależności od naładowania akumulatora - wcale nie znaczy ze wyładowany akumulator jest zużyty, temperatura elektrolitu jest ważna etc. Dzisiaj sprawdzałem w kilku Toyotach (bo akurat mam możliwość) żaden akumulator nie miał koreczów ani listwy do otwarcia (tylko "oczko" do sprawdzenia stanu akumul

  • harnasx

    Merytorycznie: Mam kilka testów opon przeprowadzonych przez ADAC - testowano opony letnie, uniwersalne i zimowe w temperaturze poniżej 5C na nawierchni suchej, mokrej, sniegu i lodzie. Wyniki były takie że na suchej kazda opona letnia i uniwersalna miała krótszą!! drogę hamowania niż zimowa, na nawierzchni MOKREJ z wyjątkami ale tendencja ta sama letnie a zawsze uniwersalne były lepsze niż zimowe(czyli samochód zatrzymywał się na krótszym odcinku drogi). Na śniegu i lodzie wygrały zdecydowanie opony zimowe - test nie jest szeroko publikowany bo kto go ma sponsorować? napewno nie producenci

  • harnasx

    opon. "nasza" zima szczególnie w miastach charakteryzuje się tym ze w wiekszosci drogi są czarne mokre - wiec proszę nie piszmy na takim portalu ze opony zimowe to oczywistość!!! ps. sam od kilku lat używam opon zimowych ale mam znajomych w Belgii i Holandii i z tego co oni mówią opony zimowe u nich to rzadkość, sami nieużywaja a stać ich. Pozostał olej - w dalszym ciągu autor nie podaje jakie to współczesne oleje trzeba wymieniać przed zimą!? pozdrawiam harnasx

  • aureliusz (gość)

    Stowarzyszenie Inżynierów Samochodowych opracowało system klasyfikacji lepkościowej w marcu 1993 roku. Klasyfikacja dzieli oleje silnikowe na 11 klas lepkościowych w trzech grupach: oleje letnie, zimowe, wielosezonowe. Oleje przeznaczone do smarowania silników w okresie zimowym podzielono na 6 klas i oznaczono następującymi symbolami liczbowymi, przy których umieszczono literę W (winter-zima): SAE 0W, 5W, 10W, 15W, 20W, 25W. Im niższa liczba przed literą W, tym olej może być stosowany w niższych temperaturach otoczenia.

  • aureliusz (gość)

    Oleje letnie: 20, 30, 40, 50, 60 Najniższą lepkość ma olej SAE 20 a najwyższą SAE 60. Oleje letnie w oznaczaniu nie posaidają literki "W". Zgadza się, że w praktyce obecnie produkowane oleje są najczęściej wielosezonowe i ich oznaczenia składa się z dwóch członów np. 15W/40. Wówczas mówimy, że w niskich temperaturach olej zachowuje się jak SAE 15W, natomiast po rozgrzaniu silnika jak SAE 40. Są jednak w sprzedaży oleje letnie i o te w tekście chodziło.

  • aureliusz (gość)

    Co do opon. Badania ADAC i praktyka wykazują, że na śniegu, mokrej nawierzchni poniżej 7C i błocie pośniegowym samochód z oponami zimowymi ma krótszą drogę hamowania niż to samo auto na oponach letnich. I to jest wystarczający powód, aby jeżdzić na oponach zimowych. Jeżdżąc na zimowych nie zużywamy letnich, więc z finansowego punktu widzenia wychodzi na jedno, bo jeśli średnio na oponach przejedziemy 70 tys. km, to na jednych i na drugich daje nam w sumie 140 tys.km, czyli tak jakbyśmy mieli dwa komplety letnich.

  • Jarecki

    harnasx korek wlewu w zbiorniku wyrównawczym to nie jest jakiś tam zwyły kawałek plastiku i piszą nie mam tu na myśli korka od chłodnicy, pozatym skoro uważasz, że układ chłodzenia ma otwór a tym samym kontakt z ciśnieniem atmosferycznym to jak wytłumaczysz nadciśnienie panujące w układzie? Przecież jeżeli ukł.chłodz. miałby kontakt z atmosferą to zgodnie z prawami fizyki (których nie da się zmienić) nie mogłoby w ukł. chłodz. być nadciśnienia bo wyrównałoby się ono z ciśnieniem atmosferycznym. A nawet wogóle nadciśnienie by nie powstało.

  • Jarecki

    Jeżeli chodzi o pomiar gęstości elektrolitu w akumulatorze (mierzy się go aerometrem) to odzwierciedla on stan naładowania akumulatora i tak: gęstość 1,28g/cm3-stan naładowania akumulatora 100%, gęstość 1,25g/cm3-75%, 1,22g/cm3-50%, 1,19g/cm3-25%, 1,16g/cm3-"ślady naładowania", 1,11g/cm3-aku.całkowicie rozładowany. A parametr ten jest bardzo ważny-np.latem spokojnie można odpalić auto gdy aku. posiada stopień naładowania 50%-ale jeżeli nie doładuje się aku. to płyty ulegną "zasiarczeniu" czyli zniszczeniu (zimą przy dużych mrozach ze sprawnością aku. 50% raczej auta nie odpalimy).

  • Jarecki

    Przy czym gęstość jest wartością zmienną i niska jej warość nie oznacza oczywiście od razu że akumulator jest zużyty. Z reguły po dużym wydatkowaniu prądu (np.rozrusznik) jego gęstość maleje ale tu "załatwi sprawę" alternator. Jeżeli jest częsty pobór mocy z aku. może się zdarzyć bilans ujemny i wtedy należy użyć prostownika. Jeżeli po długim ładowaniu we wszystkich 6-ciu celach nie ma gęstości zbliżonej do 1,28g/cm3 to aku. jest do wymiany (wystarczy że tylko jedna cela nie trzyma gęstości /czyli nie ma odpowiedniego napięcia-wielkości te są skorelowane/ i aku. nie jest w stanie odpalić auta)

  • Jarecki

    Harnasx Ja z kolei uważam że nic nie da pomiar temperatury elektrolitu w akumulatorze, jeżeli eletrolit w aku. zamontowanym w aucie gotuje się-oznacza to niesprawność regulatora napięcia. W praktyce tego parametru się nie mierzy "na samochodzie", temperatura elektrolitu powinna być jedynie mierzona podczas ładowania prostownikiem ale prawie nikt tego nie robi. Natomiast gęstość można zbadać-wystarczy odkręcić korki w aku.-jeśli je posiada.Widziałem też takie aku. z kontrolką np.VARTA.Takich aku. samemu nie naładujesz zwykłym prostownikiem-ale jak ktoś woli płacić w ASO za ładowanie-jego kasa.

  • harnasx

    Co do nadcisnienia w zbiorniczku wyrównawczym - znowu dzisiaj sprawdzałem w kilku samochodach - w Toyotach (kilku modelach) nie ma żadnego nadcisnienia przy rozgrzanym silniku w Citroenie dieselu jest i to znaczne!! - są jak widać różne rozwiazania. Co do pomiaru gestości elektrolitu - zgadzam się ze wszystkim co pisze 'jarecki' - oprócz tego ze aku z kontrolka nie mozna ładowac w domu - mozna sam mam taki i zgodnie z instrukcja mozna. ALE NADAL obstaje przy swoim ze pomiar gestości elektrolitu NIE MOZE byc miara tego czy aku jest zużyty i go wymieniamy czy nie!

  • harnasx

    Co do oznaczeń oleju (w poscie autora) -super! można jedynie na marginese dodac ze jest to "klasyfikacja lepkościowa" i istnieją rowniez klasyfikacja wg API, ACEA "jakościowe" w wielkim uproszczeniu to to oznaczenie literowe np CC, CF, SJ, SL, A5/B5 im dalsza 2 literka/cyfra tym lepsza jakość. A z ciekawości to nadal proszę o jakiś przykład silnikowego oleju letniego obecnie sprzedawanego :). Co do opon - nie twierdziłem że nie warto używać opon zimowych , tylko że ich używanie to nie jest OCZYWISTOSC, jak i dlaczego już wiemy - sam używam zimówek a na dodatek mam już zmienione

  • harnasx

    chociaż sniegu nie widac! Kończąc - dziekuje za rzeczową dyskusje i posty które wraz z artykułem stały się tym czym być powinny czyli jako takim poradnikiem dla normalnego kierowcy - który i tak sam zdecyduje co zrobi i co mu się lepiej opłaca. Wiadomo ze nigdy nie bedzie to doktorat na dany temat ALE NIE ROBMY kolejnego KOLOROWEGO AUTOSWIATU z mnostwem fotek i zerem konkretów! Życzę powodzenia i pozdrawiam harnasx

  • aureliusz (gość)

    Również dziękuję za polemikę, serdecznie pozdrawiam harnasx i Jarecki, zapraszam na motofakty.pl i proszę o ewentualne uwagi do naszych kolejnych materiałów. Wasze opinie są dla nas bardzo cenne. pozdrawiam Edytowany przez moderatora 2006-11-29 09:06

  • rysiek

    Chciałbym wtrącić dwa zdania o płynach[hamulc.i chłodn.]W 99r.kupiłem 10-CIO letnie audi 80-B3 i proszę mi wierzyć że nie wymieniałem ani uzupełniałem żadnego z tych płynów.Nie wiem też jak było dotąd.Czym więc ryzykuję?Hamulcowy-zgoda,higroskopijny i wszystko z tym związ.[powinno go przybywać!?].A chłodzący?Przemieni się w kwas lub w zasadę?To niemożliwe.W warunkach sam.[120"C]z alkoholu[glikol] nie powstanie jon H+[obecnie H3O+tzw.hydroniowy]zabójczy dla Fe-czyli bloku silnika.Nie powst.też jon OH-[WODOROTLENOWY]zabójca Al-czyli chłodnicy i głowicy.Skąd się biorą te draństwa H3O+ i OH-? cdn.

  • rysiek

    Skoro nie z glikolu to z wody bo H2O podobno rozklada się[dysocjuje]na te 2 świństwa.No ale żeby aż dziurę wypalić w chłodnicy?,skąd się tego tyle bierze jak iloczyn jonowy H2O w temp.POKOJOWEJ WYnosi coś kole 10 do minus chyba14-tej.Do tego tej wody jest pół na pół z glikolem.W takim razie żeby uzbierało się tego w sam raz na dziure,należałoby nawymieniać tej wody....co 100km.świeża porcja.NIE!!TAK NIE MOżE BYć.Błędne rozumowanie.Póżno już i coś mi się po.pit.pit.pit.Muszę jutro poszperać[jak znajdę]w papierach,albo zapytać starego chłodziarza jak wygląda przegryzanie blachy aluminiowej.

  • anonim

    Nie pisz takich rzeczy, bo cie niamierzą karki z boryszewa i ci upie...ą glowe przy samym kołnieżyku.

  • rysiek

    Zdrowych i pogodnych śWIąT BOżEGO NARODZENIA życzę WSZYSTKIM.Szerokich dróg i żadnej awarii w nadchodzącym 2007 roku.

  • leston

    Do rysiek: Witam wszystkich forumowiczów. Wyjaśnij mi jaki związek z wymianą płynu chłodzącego mają twoje wywody zawarte w powyższych dwóch "esejach". Ja zrozumiałem to tak: złapałeś kapcia, podnosisz samochód żeby zmienić koło i zabierasz się do gaźnika. Rozwalasz go na czynniki pierwsze i klapa. Ani koło niezmienione ani gaźnik niezłożony. Mówiąc wprost: co ma piernik do wiatraka?

  • rysiek

    Piernik do wiatraka ma tyle,co 7l.roztworu glikolu etylenowego[ilość w ukł.chłodn.samoch.]wylana do małej rzeczki-strumyka.Chodzi o to że każdego roku w okr.jesieni,wszystkie gazety motoryzacyjne[nie tylko]straszą, jak to silny mróz rozerwie nasze 18letnie audi B3.Walą wtedy wszyscy po błękitne cudo i całą zimę jest spoko.Za 2lata albo i wcześniej to samo Fkołomacieju. Glikol etylenowy to silna trucizna!!Dorosły czł.po spoż.100mll[setki"].ginie w ciągu 1-3m-cy w ciężkich cierpieniach.Jeśli miau trochę szczęścia to do końca życia będzie kaleką!Znowu żesz....się nie wyrobiłem i musi być cdn.

  • rysiek

    Gdyby się komuś chciało wyobrazić zależność między ilością wylewanego corocznie płynu do NASZYCH[a jakże mamy takie]rzek,do ilości[masy]żyjących tam stworzeń to by się zastanowił.Jasne!że mamy odsysania,utylizacje i inne recyklingi.Tego jest bardzo mały[NIEOPłACALNY!?]procent,dlatego że jesteśmy biedne i nie jedziemy tam,tylko nad rzyke.Zwolennik takiego powie że biodegradacja załatwia sprawe.Owszem,w przyp.glikolu jest ona szybka ale to nic nie daje bo glikol jest smakowity i zanim się rozłoży zostanie skonsumowany.Proszę?,ze co,że nie na temat?że to do ochr.środowiska?Ożesz..znów cdn.

  • rysiek

    Może to sprawa ochr.srodowiska,ale co ono poradzi Panie "anonim" bez naszej świadomości.Niech się Pan nie boi,wytwórnie glikolu nie splajtują.Przemysł samochodowy to mały odbiorca tego produktu. Teraz o rozsadzaniu silników i chłodnic.Glikol etyl.to taka ciecz która sama w silnym stężeniu zamarza w -13st.C.Jeśli się zmiesza z wodą czyli rozcieńczy,to temp.ta spada nawet do -60st.C.Zamarznięty roztw.glikolu nie spowoduje rozerwania silnika,choćby był w bardzo małym stęż.[?8proc.].Ulegną pogrubieniu połączenia z chłodnicami.Te najgrubsze w skrajn.przyp.mogą pęknąć.CDN.

  • rysiek

    NIE MOżNA TYLKO PRZY TAK ZANIEDBANYM UKł.CHłODZąCYM ZAPALAć SILNIKA.Może dojść do uszkodzenia pompy wodnej i do przepalenia uszczelki pod głowicą[brak cyrkulacji].Jest to skrajny przypadek i do takiego nikt nie dopuszcza ale gdyby nawet...to też się nic wielkiego nie stanie.Dziwne jest zatem działanie"a na wszelki wypadek wymienię na nowy".Niech już będzie-wymieniaj,ale dlaczego sam,podczas gdy zawodowcy zrobią to ZADARMO.

  • czesław

    Jeśli chodzi ci o ochrone srodowiska to wielka przesada. Idac twoimm tokiem myslenia to nalezaloby zakladac na przod samochodu specjalne lapacze zeby uchronic przed masakra miliardy robaczkow. Chyba niewiele przsadze jesli powiem tak: gdyby wszyscy producenci glikolu etylowego cala swoja produkcje zamiast na rynek samochodowy wylewali do rzek lub do gleby to i tak nieszczescia by nie bylo. pozdr

  • rysiek

    Mój tok myślenia jest również taki że najpierw jest złośliwość,potem wandalizm a następnie barbarzyństwo.Trzeba mieć nadzieję że kiedyś glikol ety l e n o w y zostanie zastąpiony mniej toksycznym glik.propylenowym.

  • pslodo

    Toyoty (jak większość japońców) mają zawór ciśnieniowy na chłodnicy (często 95st.C) Np. niemce nie mają korka na chłodnicy i zaworek jest na zbiorniczku. Przeważnie ma się otworzyć przy 110st.C Piekielnie istotny jest stan uszczelnienia tych korków, bo płyn może zacząć wyciekać już przy 70C. Zimówki - jeździliście mocnym (mocnym! nie polonezem) tylnonapędowcem w opadach śniegu? Przynajmniej przód powinien być wtedy na zimówkach. Aku. Szalona sprawa i mocno powiązana z olejem. Zbyt gęsty olej i za "słabe" aku nie poddadzą się rozrusznikowi i silnik nie zagada. Jakość oleju nie ma wiele

  • pslodo

    wspólnego z gęstością. Olej niskiej jakości trzeba częściej wymieniać, ze względu na utratę właściwości smarnych i cząski stałe gromadzące się w filtrze. Co do płynów chłodzących. Nałykałem się tego w życiu (roztwór glikolu smakuje jak niedojrzałe czereśnie) przy wymianie chodnic i nagrzewnic. Żyję i mam się dobrze. Nie lubię niedojrzałych czereśni, dlatego kupiłem wakupompę. Generalnie autor artykułu ma rację. Wystrzegać się wody (szczególnie destylowanej) w układzie chłodzenia zimą. Woda demineralizowana zamarza w wyższej temperaturze!

  • pslodo

    wspólnego z gęstością. Olej niskiej jakości trzeba częściej wymieniać, ze względu na utratę właściwości smarnych i cząski stałe gromadzące się w filtrze. Co do płynów chłodzących. Nałykałem się tego w życiu (roztwór glikolu smakuje jak niedojrzałe czereśnie) przy wymianie chodnic i nagrzewnic. Żyję i mam się dobrze. Nie lubię niedojrzałych czereśni, dlatego kupiłem wakupompę. Generalnie autor artykułu ma rację. Wystrzegać się wody (szczególnie destylowanej) w układzie chłodzenia zimą. Woda demineralizowana zamarza w wyższej temperaturze!

Dodaj komentarz

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości