Co warto wiedzieć o punktach karnych?

Przepisy / Mandaty

Autor: Mikołaj Krupiński

Liczba odwiedzin: 12052

Amatorzy nieprzepisowej jazdy strzeżcie się! Drogowa gonitwa i niedozwolone manewry, nie wspominając o jeździe „pod wpływem”, prędzej czy później skończą się odebraniem prawa jazdy!

Amatorzy nieprzepisowej jazdy strzeżcie się! Drogowa gonitwa i niedozwolone manewry, nie wspominając o jeździe "pod wpływem", prędzej czy później skończą się odebraniem prawa jazdy!

Fot. Archiwum Polskapresse Nadmierna prędkość i łamanie innych przepisów to dobra droga do utraty prawa jazdy, szczególnie, gdy jadący za nami patrol drogówki z wideorejestratorem nagrywa wszystkie nasze przewinienia zanim ostatecznie nas zatrzyma. Zatrzymany kierowca najczęściej ma pretensje, że reakcja policji była opieszała. Z kolei rolą interweniujących funkcjonariuszy jest wybór właściwego miejsca i czasu, tak by zatrzymanie nie stwarzało zagrożenia dla innych uczestników ruchu. Stąd przypadki np. 30 punktów karnych, które zsumowano tylko podczas jednego „pościgu”.


CZYTAJ TAKŻE


Punkty karne tanio oddam

303 punkty karne za jedną przejażdżkę?


- Nie każde wykroczenie w ruchu drogowym obwarowane jest dodatkowymi punktami karnymi, przypomina podkomisarz Wojciech Ratyński z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji. - Punktów nie dostaniemy chociażby za nieposiadanie wymaganych dokumentów, czy ciągnięcie przyczepy o rzeczywistej masie całkowitej większej niż dopuszczalna. Ale za niedostosowanie się do znaków informujących o ograniczeniu prędkości oraz znaków o zakazie Fot. Policja wyprzedzania, policjant zsumuje punkty karne i równolegle nałoży grzywnę, jednak nie większą (nawet za kilka wykroczeń) niż 1000 zł.


Jedynym wyjątkiem, kiedy punktów karnych nie otrzymamy jest sytuacja, w której funkcjonariusz może zastosować uznaniowo pouczenie. Warto zauważyć, że odmowa przyjęcia mandatu i automatyczne skierowanie sprawy do sądu nie skutkuje nie przypisaniem punktów karnych – są one „nieaktywne” (w czasie kontroli policja nie może do czasu rozstrzygnięcia sprawy przez sąd wyrokiem prawomocnym, dodaje podkomisarz Ratyński.


Szansą dla „piratów” jest udział w szkoleniach organizowanych przez Wojewódzkie Ośrodki Ruchu Drogowego. W takim kursie można uczestniczyć nie częściej niż raz na 6 miesięcy, a po ukończeniu odejmowanych jest 6 punktów karnych. Oczywiście za kursy reedukacyjne trzeba płacić (ok. 250-350 zł).

CZYTAJ TAKŻE

Koniec z redukowaniem punktów karnych!

Szarża na motorach i 354 punkty karne


W normalnym trybie punkty są automatycznie usuwane po upływie roku od dnia wykroczenia.Fot. Archiwum Polskapresse


Taryfikator przewiduje dziesięć punktów m.in.: za przekroczenie dopuszczalnej prędkości o 50 km/h; za nieudzielenie pomocy ofiarom wypadku; omijanie pojazdu, który jechał w tym samym kierunku, lecz zatrzymał się w celu ustąpienia pierwszeństwa pieszemu. Maksymalną liczbę punktów otrzymamy też za popełnienie przestępstwa drogowego, za kierowanie pojazdem mechanicznym: po spożyciu alkoholu, będąc w stanie nietrzeźwości lub innego środka działającego podobnie.

Zobacz także

Komentarze

    • kawol
    • co to jest środek działający podobnie do alkoholu? otóż, może nie wszyscy wiedzą, ale to, co jest wpisane na ową listę, zależy od jednego, niekoniecznie znającego się na rzeczy, "pana". i tak, podobnie do alkoholu wg przepisów, m.in. działa: amfetamina, która jak wiadomo wzmaga koncentrację i usuwa senność, więc działa zgoła odmiennie do alkoholu; marihuana, która działa uspokajająco, lecz, wg badań who nie wpływa rażąco na ocenę sytuacji na drodze oraz czas reakcji (porównywalnie do popularnych dostępnych bez recepty leków p.bólowych), ale u nas jajogłowi przecież lepiej wiedzą.
    • kawol
    • oczywiście, nie popieram w żadnym wypadku jazdy "pod wpływem", zwłaszcza w przypadku alkoholu (brak właściwej oceny sytuacji, własnych możliwości i opóźnienie czasu reakcji), psychotropów i psychodelików, ale gdzie jest w tym polskim prawodawstwie zdrowy rozsądek to nie wiem... a najgorsze jest to, że jak w przypadku alkoholu, można wyznaczyć dostępne granice, których przestrzeganie można weryfikować przy pomocy urządzeń pomiarowych, tak w przypadku środków "działających podobnie" de facto takich możliwości nie ma.
    • kawol
    • ostatnio polska policja chełpi się nowymi narkotesterami, ale one po pierwsze działają na zasadzie zerojedynkowej, a do tego często się mylą stwarzając nie lada kłopoty uczciwym osobom. jedynym w pewnym stopniu miarodajnym pomiarem jest badanie krwi, ale należy pamiętać, że tutaj wynik również może mieć charakter zerojedynkowy, a np. po spaleniu grubego jointa w weekend wynik może wyjść pozytywnie w środku tygodnia, mimo stwierdzenia śladowych ilości, które, nawiązując do podobieństw do alkoholu, mogą wystąpić po zjedzeniu np. kilku jabłek.
    • kawol
    • reasumując, polski stan prawny jest lekko niebezpieczny dla osób lubiących zabawę nie tylko przy kieliszku tudzież kufelku, gdyż nie spotkałem się (nie mówię, że nie ma, bo może są i proszę mnie sprostować jeśli jest inaczej) z opisem szczegółowych norm dotyczących ilości substancji aktywnych środków "działających podobnie do alkoholu" stwierdzonych w organiźmie kierowcy. a jako postscriptum dodam, że należałoby jeszcze obowiązkowo podczas kontroli kierowcom badać temperaturę ciała, bo prowadząc w gorączce dopiero człowiek stwarza zagrożenie opóźnieniem reakcji itd. dziękuję za uwagę :)
    • qbishon
    • paliłęś kiedyś marihuanę? zapal i spróbuj jechać np. rowerem - życzę powodzenia.

Dodaj komentarz