Uważaj na przekręt

Porady / Zakup Auta

Autor: Mikołaj Rubach

Liczba odwiedzin: 44793

Rynek używanych samochodów nie jest w pełni ucywilizowany. Kręcenie liczników, fałszywe książki serwisowe, przebijanie numerów aut to codzienne praktyki wielu sprzedających.

Rynek używanych samochodów nie jest w pełni ucywilizowany. Kręcenie liczników, fałszywe książki serwisowe, przebijanie numerów aut to codzienne praktyki wielu sprzedających.

 

Środowisko handlarzy używanymi samochodami jest zamknięte, jednak udało nam się wyłuskać kilka ciekawych informacji na temat tzw. „picowania”, czyli zabiegów, którym poddawany jest samochód zanim trafi do sprzedaży.

 

Po pierwsze, nadwozie auta jest dokładnie myte, czyszczona jest tapicerka i wnętrze. Operację tę łatwo przeprowadzić w wyspecjalizowanym zakładzie za 100-200 zł i trwa, w zależności od wielkości pojazdu, od dwóch do czterech godzin. Po takiej wizycie lakier nabiera blasku, z foteli znikają plamy, a wnętrze pachnie świeżością. Gdy siądziemy w tak wyczyszczonym samochodzie od razu czujemy się miło. Można pomyśleć, że poprzedni właściciel solidnie dbał o auto. Fot. Maciej Pobocha

 

Nie dajmy się jednak zwieść i uważnie przyjrzyjmy się takim elementom, jak lewarek zmiany biegów, kierownica czy nakładki na pedały. Jeżeli są mocno wytarte jest to znak, że pojazd był intensywnie eksploatowany. Również jeżeli w aucie np. z lat 90. te elementy wyglądają jak nowe powinniśmy zachować większą uwagę przy dalszych oględzinach. Często, bowiem „świeże” wnętrze tuszuje faktyczny wiek, stan i przebieg pojazdu.

 

Jest niemal regułą, że do atrakcyjnego wyglądu dopasowywany jest również stan licznika kilometrów. Korekcja przebiegu kosztuje ok. 80 zł i trwa nie dłużej niż godzinę. W internecie znaleźć można wiele firm specjalizujących się w takich usługach i działających całkowicie legalnie. „Kręcenie” licznika staje się bowiem czynem karalnym dopiero wtedy, gdy udowodni się, że zabieg ten miał wpływ na cenę auta. Innym faktem sprzyjającym temu procederowi jest to, że liczniki samochodowe nie są poddawane legalizacji, homologacji ani nawet okresowym przeglądom.

 

Jak przyznają specjaliści od „picowania” aut - trzeba wiedzieć, co można zrobić z konkretnym samochodem, a czego lepiej nie ruszać, żeby nie było wpadki. Problemy z „kręceniem” licznika pojawiają się w przypadku jednego z modeli Opla, który posiada dwa osobne komputery. Do woli natomiast można kręcić Audi, Volkswageny, a także Fordy i Toyoty. W przypadku tej ostatniej marki „kłamstwo” ma jednak krótkie nogi. Toyota prowadzi bowiem ciągle aktualizowaną bazę danych, gdzie po numerze VIN pojazdu można sprawdzić wszystko, co i przy jakim przebiegu było przy nim robione.

 

Nie sugerujmy się także ksiązką serwisową, bo ją również można podrobić, czy to za pomocą „wtyczek” w autoryzowanych stacjach obsługi czy sfałszowanych pieczątek, nawet zagranicznych. Zdaniem handlarzy jest to oszustwo niemal doskonałe, bo kto sprawdzi czy np. taki serwis w Finlandii istnieje naprawdę?

 

Jeżeli auto ma uszkodzoną płytę podłogową czy pogięte progi, to te elementy są  szpachlowane i wyrównywane, po czym pokrywane masą bitumiczną. Zabieg taki skutecznie tuszuje wszelkie uszkodzenia w podwoziu, czyniąc je trudnymi do wykrycia. Często klient jest zapewniany, że konserwacja została wykonana w celu ochrony przez solą i kamieniami.

Z kolei głośno pracujący silnik jest „naprawiany” za pomocą specyfików typy „Moto-doktor” czy innych dodatków do oleju.

Spytaliśmy handlujących wprost, jak więc nie dać się oszukać „Nigdy nie kupować na giełdzie. Jeżeli już to dać zaliczkę i pojechać z autem do serwisu”.

 

Odwiedzone przez nas autoryzowane stacje obsługi potwierdzają, że zdarzają się ewidentne przypadki, kiedy sprawdzany samochód był „przygotowywany do sprzedaży”. W autoryzowanej stacji Volkswagena pojawił się Sharan posiadający osobliwą książkę serwisową – jej okładka była oryginalna, natomiast wnętrze zostało…skserowane! Auto sprawdzono w bazie danych serwisowych i podane w książce informacje okazały się nieprawdziwe.

 

Z kolei klientka ASO Toyoty zamówiła telefonicznie pokrywę bagażnika do swojego samochodu, modelu Carina. Element dobrano kierując się podanym przez klientkę numerem VIN. Jakież było zdziwienie, gdy się okazało, że samochód którym przyjechała na naprawę był w wersji kombi, a pokrywa, którą zamówiono pasowała do sedana! Auto zostało sprowadzone do Polski i prawdopodobnie posiadało „przebite” numery VIN lub, co gorsza składało się z dwóch połówek!

 

Spektakularne zajście miało miejsce w stacji obsługi Opla kiedy wyszło na jaw, że oferowana w atrakcyjnej cenie Astra ma w swej historii szkodę całkowitą. Podobno sprzedający dosłownie uciekł autem z podnośnika!

 

Jak dokonać oględzin samochodu?

 

- Nigdy nie kupujmy samochodu sami. Druga para oczu, a także obiektywne spojrzenie drugiej osoby mogą się przydać.

- Warto zaopatrzyć się nawet w najprostszy miernik grubości powłoki lakierniczej. Czasem idealnie wyglądający samochód może pod pięknym lakierem kryć ślady poważnej naprawy blacharskiej.

- Zwróćmy uwagę na stopień zużycia elementów we wnętrzu pojazdu.

- Sprawdźmy daty na szybach i numery nadwozia z dokumentami samochodu. Sprawdźmy także miernikiem grubość lakieru wokół tabliczki z numerami.

- Przed kupnem umówmy się na kontrolę w ASO. Za taką usługę zapłacimy 190 – 300 zł.

 

Co obejmuje przegląd w ASO:

 

- Sprawdzenie dokumentów i bazy danych o naprawach

- Sprawdzenie danych na komputerze

- Sprawdzenie powłoki lakierniczej

- Sprawdzenie działania podzespołów mechanicznych

- Geometria zawieszenia

- Jazda testowa

 

Po naprawie mechanik wraz z diagnostą sporządzają protokół

 

Zdaniem eksperta

 

Jerzy Kula, rzeczoznawca PZM

 

Samochody sprzedawane na rynku wtórnym są często poddawane zabiegom mającym ukryć ich wady i mankamenty. Przed zakupem używanego auta należy więc sprawdzić zgodność wpisów w dokumentach ze stanem faktycznym. W przypadku samochodu sprowadzonego zza granicy, należy żądać oryginalnych dokumentów wydanych w kraju pochodzenia pojazdu. Można też sprawdzić daty produkcji umieszczone na elementach samochodu, takich jak szyby, obudowy filtrów i świateł. Jeśli różnią się one tylko o kilka miesięcy, można przypuszczać, że nie zostały wymieniane po wypadku. Przy pomocy najprostszych mierników warto również skontrolować grubość powłoki lakierniczej. Zanim sfinalizujemy transakcję, najlepiej jednak udać się do stacji serwisowej, gdzie kontroli pojazdu dokonają fachowcy. Taka usługa trochę kosztuje, ale za to będziemy mieli większą pewność, że nie kupimy przysłowiowego kota w worku.                                              

Komentarze

    • lordofchaos
    • ASO... ASO... ASO... tam to oni jedyne co viedza na 100% to ile kosztuje roboto/godzina poza tym viadomo ze uzyvany samochod ma jakies vady lub przezyl jakies przygody gdyby tak nie bylo zniknelyby ASO ;-) jak sie chce miec pravie 100% pevnosc to trzeba kupovac novki z salonu ale kupinie uzyvanego v dobrym stanie to juz dzis raczej nieproblem - ale potrzeba troche czasu i cierplivisci :)
    • wujekm
    • jeżeli coś piszesz to pisz poprawnie po polsku...
    • Jarpoz
    • Ten brak pewności zawsze powodował że nie mogłem się zdecydować na jakiekolwiek używane auto, natomiast auta używane przeze mnie ( kupione jako nówki ) zawsze szybko znajdowały nowego właściciela.
    • euroklim
    • Autor tego artykułu zapomniał skomentować i opisać sytuację w której to sprzedającym jest zwykły zjadacz chleba. Od 2 tygodni usiłuję sprzedać chryslera voyagera który naprawdę ma dobrą historię. Jest samochodem zadbanym,serwisowanym ale... Przychodzi klient i np. cytat ,,podejżane -97r.a ma 221 tyś." Szkółki i porady w kupowaniu samochodów do tego stopnia mylnie potrafią podpowiedzieć iż sprzedający zaczyna rozważać odstąpienie od sprzedaży swojego pojazdu. Mam taką niechęć do kupujących że chyba zrezygnuję ze sprzedaży.Mam ten samochód od trzech lat i nigdy nie zawiódł.Mam się czuć dobrze?
    • Krychaj
    • Nowe tez bywaja do niczego. Wlasnie dojezdzam do 50 tys km kia cee'd. Na razie nie chce sie za bardzo rozpisywac na jej temat do czasu az uporam sie z problemami z jednym serwisem (napisze dokladnie jak sprawa sie zakonczy). Moze to moj model byl felerny a moze nie. Moja rada - kazdy kto zamierza kupic ten samochod niech dwa razy sie zastanowi i dwa razy popyta jak funkcjonuje serwis kii w ktorym bedzie dokonywal przegladow gwarancyjnych i napraw.
    • tusiek
    • Pan Redaktor ma nieaktualne dane.VW i Audi mają system ELSA w którym są dane wszystkich napraw ASO.Dane są na niemieckim serwerze i nie ma możliwości korygowania danych!!!A więc żaden zaprzyjaźniony nic tu nie pomoże!Warto przed zakupem pojechać do ASO i zażądać tych danych przy okazji przeglądu.I wtedy okaże się że to nie 105 tys km ale 355 tys km.A więc nie tylko Toyota ale i poczciwy VW i Audi.Oni też powiedzą jaka była wersja tego auta oraz czy było poważnie naprawiane.Ale jeżeli historia kończy się np.w 2005 roku,a następny właściciciel miał tureckobrzmiące nazwisko.....
    • tusiek
    • Baza ELSA dotyczy całego świata!!!W autach grupy VW przebieg zapisany jest też w sterowniku silnika.Można go odczytać za pomocą specjalnego programu i ten wpis jest zakodowany a więc trudno go zmienić.I potem okazuje się że te przebiegi już nie są takie małe...Poza tym dla kogoś kto się trochę zna to wystarczy się przejechać takim autem-wtedy widac,słychać i czuć przebieg.
    • loganus
    • hehe, jakie 100% pewności ?? ! nie żartuj sobie "fordzie of chaos", ja kupiłem nówkę w salonie i jakaż była moja zdziwka, kiedy po dwóch latach zaczęła wychodzić rdza na błotniku a po wizycie w ASO okazało się, że samochód jest poważnie puknięty i próbowano mi wcisnąć że to ja go rozbiłem, naprawiłem a teraz chce żeby mi w ramach gwarancji ASO naprawiło niby że źle wyklepany samochód, sprawa otarła się o dyr. ds spredaży i reklamacje w końcu uwzględnili ale że niby w ramach dbania o klienta oczywiście nie przyznali się że sprzedali wadliwy samochód, takie to oto rzeczy się dzieją w Renault ...
    • V60
    • Czytajac ten artykul zastanowilem sie w jakim serwisie Pan redaktor ma swoj udzial.Zbyt pieszczotliwie pisze ze ASO to takie dobre,ale dla kogo i za ile.Prosze pisac sumiennie i uczciwie. BMW
    • ralf7
    • "loganus" masz rację nigdy nie można byc pewnym nawt nowego auta. Znajomy w 2005 kupił "NÓWKĘ" VW Pasata tak myślał dopóki nie pojechał do znajomego mechanika pochwalić się nową furą. Ale było jego zaskoczenie jak mechanik powiedział że cały bok był malowany. Okazało sie, że dyrektor salonu wczesniej woził się, troszki poobijał to chłopaki naprawili i cofneli licznik i samochód znów noweczka :))))
    • ralf7
    • "loganus" masz rację nigdy nie można byc pewnym nawt nowego auta. Znajomy w 2005 kupił "NÓWKĘ" VW Pasata tak myślał dopóki nie pojechał do znajomego mechanika pochwalić się nową furą. Ale było jego zaskoczenie jak mechanik powiedział że cały bok był malowany. Okazało sie, że dyrektor salonu wczesniej woził się, troszki poobijał to chłopaki naprawili i cofneli licznik i samochód znów noweczka :))))
    • qwert29
    • Piszecie tu o autach które nowe są naprawione i sprzedane. Oczywistą żeczą jest to że taki proceder się dzieje. Przecież co 10 auto przy transporcie jest rozbijane. Puźniej naprawiane przez "autoryzowany serwis" i pchane do ludzi ze zniżką np. za rocznik itp. I nie dziwi mnie nic jeśli chodzi o zwykłe jeżdzidła ale czasem się trafiają naprawdę auta za 200 tyś. ale jednoszczęście kupują je ludzie których stać na prawnika. A co do aut używanych to jedna rada dla kupujących: Nie z giełdy, nie z autochandlu i nie od chandlujących. Bo co oni mogą powiedzieć o samochodzie który posiadają?
    • Roger
    • samo 'h' w handlu.

Dodaj komentarz