Wszystko
o samochodach

Motosport / Pozostałe sporty

Polacy wygrali Drużynowy Puchar Świata w żużlu!

Data publikacji: Autor: Tomasz Sikorski

Fot. Paweł Miecznik To był fantastyczny finał. Pełen zwrotów akcji, dramatów, kapitalnych wyścigów, no i przede wszystkim zakończony tak, jak sobie tego życzyło blisko 16 tysięcy widzów zgromadzonych na stadionie w Gorzowie oraz miliony przed telewizorami.
Fot. Paweł Miecznik Reprezentację Polski do trzeciego z rzędu triumfu w Drużynowym Pucharze Świata poprowadził Tomasz Gollob. Kapitan biało-czerwonych w odpowiednim momencie poderwał swoich kolegów do walki. - Mamy świetny zespół, który wygrał w świetnych zawodach. Stanowiliśmy jedność, pomagaliśmy sobie i to przyniosło sukces. Dziękuję też kibicom, którzy na początku zawodów musieli się wykazać sporą dozą wyrozumiałości - powiedział po zawodach Tomasz Gollob.

CZYTAJ TAKŻE

Żużel: Polacy w finale Drużynowego Pucharu Świata

Żużel: Start Gniezno lepszy od Lokomotivu Daugavpils


Rzeczywiście początek gorzowskiego turnieju w wykonaniu naszych żużlowców był wyjątkowo kiepski. W pierwszej serii żadnemu z Polaków nie udało się wygrać wyścigu! Nie dość, że Polacy jechali słabo, to jeszcze cały czas mieli "pod górkę". W drugim biegu Darcy Ward brutalnie sfaulował Jarosława Hampela, a w piątym na torze leżał Janusz Kołodziej i stracił swój najlepszy motocykl. A kiedy Gollob świetnie wychodził spod taśmy, to sędzia Jim Lawrence dwukrotnie dopatrywał się lotnego startu. Jak już w końcu arbiter zlitował się nad żużlowcami, to nasz lider dojechał do mety na trzecim miejscu, bo nie wytrzymało sprzęgło.

W efekcie, po ósmym biegu mieliśmy aż osiem punktów straty do prowadzącej Australii. Chwilę później część tych strat odrobił Gollob, który jako pierwszy z naszych zawodników nie dał szans rywalom. W takiej sytuacji trener Marek Cieślak, który w poprzednich edycjach DPŚ był raczej wstrzemięźliwy z wykorzystywaniem jokera, postanowił nie czekać. Za Piotra Protasiewicza posłał do boju Golloba i jak się okazało był to strzał w dziesiątkę.

- Wiedziałem jak wiele zależy od tego biegu. Dlatego cieszę się, że nie zawiodłem. Od tego momentu złapaliśmy wiatr w żagle - mówił później Gollob, który zdobył sześć punktów i zniwelował straty do prowadzącej Australii do jednego oczka. To był przełomowy moment turnieju. Za chwilę swoje kolejne wyścigi wygrali bowiem Hampel, Gollob oraz Prota-siewicz i Polska wyszła na prowadzenie. Po raz pierwszy w sobotnich zawodach.

- Po tym jak Tomek zwyciężył jako joker trener Marek Cieślak zarządził odprawę w parkingu. Co nam powiedział? Żebyśmy się wreszcie obudzili i zaczęli jechać tak jak potrafimy - mówił w trakcie zawodów do telewizyjnych kamer Krzysztof Kasprzak.

Australijczycy ani myśleli jednak odpuszczać. Czwartą serię rozpoczęli od wygranych Chrisa Holdera oraz Jasona Crumpa i ponownie wyszli na prowadzenie. Nasza odpowiedź była jednak nokautująca, bo kolejne cztery biegi były popisem Kołodzieja, Kasprzaka, Hampela i Protasiewicza. Najbardziej ze swojej wygranej cieszył się ten pierwszy.
- To nie jest mój debiut w tej imprezie, ale jak człowiek widzi i słyszy tylu kibiców, to naprawdę nogi się lekko uginają. Jeszcze przed zawodami z nerwów straciłem chyba kilogram - śmiał się zawodnik leszczyńskiej Unii.

O zwycięstwie w finale przesądził jego kolega klubowy - Hampel, który wygrywając 24. bieg zapewnił nam złoto. W tym wyścigu Australijczycy postawili już wszystko na jedną kartę i wystawili jako jokera Holdera. Nic to jednak nie dało, bo kapitan "Byków" szybko odjechał rywalom. Cichym bohaterem tej gonitwy był Nicki Pedersen, który po upadku szybko wstał z toru i tym samym nie dopuścił do przerwania wyścigu.

- Siła drużyny polega na tym, że potrafi się podnieść z kolan. I my to dzisiaj uczyniliśmy. Nie ma co jednak ukrywać, że na początku zawodów byliśmy mocno zagubieni. Na szczęście, potrafiliśmy wrócić do gry. To wielki zaszczyt pracować z tymi chłopakami - mówił po zawodach trener Cieślak. Selekcjoner chwalił żużlowców, a oni komplementowali swojego szkoleniowca. - Należą mu się ogromne słowa uznania, że w trudnych chwilach nie wprowadzał dodatkowego stresu. To w dużej mierze dzięki niemu opanowaliśmy sytuację - ocenił Gollob, który chwilę później podniósł Puchar im Ove Fundina.

Ta nagroda pozostanie już w Polsce na stałe, bo biało-czerwoni po raz trzeci z rzędu zwyciężyli w Drużynowym Pucharze Świata.

Wyniki Drużynowego Pucharu Świata:

1. Polska - 51 punktów
2. Australia - 45 punktów
3. Szwecja - 30 punktów
4. Dania - 28 punktów

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Gratka.pl

Zobacz także

Tagi:

Brak komentarzy - napisz pierwszy

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości